NAJBLIŻSZE WYDARZENIA

NAJBLIŻSZE WYDARZENIA:

20 sierpnia 2019 r. – pielgrzymka do Krosna, Elbląga i rejs statkiem po Kanale.

07 września 2019 r. godz. 11.00 – Uroczystość Narodzenia NMP - Odpust w Żabinie

Polecany post

Wirtualny spacer po żabińskim kościele

 Zapraszamy do wirtualnego zwiedzania naszej świątyni.  Spacer wykonany przez p. Zbigniewa Bieleniewicza obejmuje kilka poziomów oraz s...

niedziela, 10 czerwca 2012

Odnowienie przyrzeczeń małżeńskich - czerwiec


Uroczystość odnowienia przyrzeczeń małżeńskich jest doniosłą  uroczystością, ważną dla małżonków, ale bywa też niezrozumiałą dla wielu.
- „Przecież Cię kocham, myślę o Tobie, nie zdradzam Cię i jestem Ci wierny”… - niejeden powie.
Po co więc odnawiać przyrzeczenia małżeńskie?
Myślą wracamy do tego, tak wspaniałego i uroczystego dnia zawarcia sakramentu małżeństwa, kiedy wpatrzeni w siebie, zakochani, stanęliśmy przed ołtarzem. I może trochę bezwiednie pojawiło się wzruszenie i trzeba było przełknąć ślinę, aby je opanować. Wzruszenie wobec Rzeczywistości -  większej niż możemy dostrzec, nieogarniętej -  w którą jesteśmy wpisani przez Chrzest. Pojawiło się ono bezwiednie, bo przecież  byliśmy wtedy bardziej zapatrzeni w siebie, niż w Chrystusa  wiszącego  na  stojącym  przed nami krzyżu.
Mimo to, zadarliśmy głowę do góry i spojrzeliśmy na Niego. Wtedy nieświadomi byliśmy jeszcze tego, że ten Chrystus ma szeroko rozpostarte ramiona i nienaturalnie duże dłonie, po to aby nas przygarnąć z miłością do swego serca i być naszym ukojeniem w cierpieniu.
Wchodzimy  we wspólne życie pełni optymizmu, nadziei… .  Zakochani, nierzadko w „różowych okularach”. Zakładamy, że będzie idealnie, że będziemy się kochać i trwać razem aż do śmierci. Na dobre, ale nie myślimy, że może się również zdarzyć, że na złe. Nie myślimy o tym, że mogą przyjść trudne chwile, choroba, cierpienie, że nie będziemy ciągle młodzi. I nagle okazuje się, że nasza miłość zostaje wystawiona na próbę. Zaczynamy się potykać o nasze wady, przywary czy nawyki. Przychodzą bolesne doświadczenia w życiu i  serce zdaje się  wołać:  dlaczego? Przecież miało być tak dobrze i pięknie.
Miłość okazuje się być bardzo delikatna i krucha. Musimy o nią walczyć i włożyć pracę w to, aby ją wzmocnić, aby nasze uczucie przemieniło się w dojrzałą miłość. Nierzadko sił nam brak i nie możemy liczyć na siebie. Więc na co? A raczej na Kogo? Czy pamiętamy wtedy słowa kończące przysięgę małżeńską: „Tak mi dopomóż, Panie Boże” ?.
Trzeba  oderwać wzrok od ziemi, podnieść wysoko głowę i spojrzeć na umęczoną twarz Chrystusa i  Jego przybite do krzyża ręce. Przyjdź,  Panie Jezu! Przygarnij nas do swego serca!  Naucz nas prawdziwej miłości. Miłości, która nie szuka swego, nie pamięta złego, nieustannie wybacza i przede wszystkim jest darem z siebie dla drugiej osoby, dla współmałżonka. Oto jestem, jesteśmy, bardziej Twoi niż przynależący do siebie. Uczyń z nami co zechcesz. Bądź z nami w każdej chwili naszego życia, a szczególnie w tych trudnych momentach.
Żyjemy dalej i tę  prawdę, nasze trwanie przy Chrystusie pokrywa kurz.
Stajemy ponownie przed ołtarzem. Odnawiamy swoje  przyrzeczenia małżeńskie, ale  nie jesteśmy tacy sami. Jesteśmy bogatsi o wspólne doświadczenia. Jest to moment, aby strząsnąć kurz, aby przypomnieć sobie tą najważniejszą prawdę, że nie jesteśmy sami, że jest z nami Jezus Chrystus,  który czeka abyśmy na nowo zaprosili Go do swojego życia i oparli się na Jego otwartych ramionach. Gdy wejdzie On do naszego życia, nada mu blasku, jak promienie słońca nadają blask wszystkiemu na co padną. Nawet rzeczywistości szarej i niedoskonałej. Trzeba więc oderwać wzrok od ziemi, wznieść go ku  górze, mocno zadrzeć głowę, czasami aż do bólu, aby Go dostrzec.
Stajemy ponownie przed ołtarzem. Razem, z własnej woli przed Bogiem i  bardziej świadomi tego na dobre, ale i na złe, bardziej świadomi tego „tak mi dopomóż Panie Boże”.
Tak! Chcę trwać przy tobie, takim jaki, jaka jesteś w zdrowiu i chorobie, w radościach i smutkach. Chcę trwać pełen, pełna miłości, którą czerpię z Pełni Miłości – Chrystusa i Jego ofiary.
I można się śmiać z tego wzruszenia, które nam towarzyszy w tej chwili. Wzruszenia, które wypływa z głębi serca.. Wzruszamy się wobec faktu, że dzięki Chrystusowi jesteśmy zdolni kochać się coraz bardziej, mimo naszych ograniczeń i niedoskonałości.  Rodzi się ono z większej świadomości obecności samego Boga i tajemnicy Rzeczywistości w której jesteśmy zanurzeni. Boga , który nam towarzyszy, który jest naszą ostoją i w którym możemy – i tylko w Nim! – powiedzieć, że będę Cię kochać, aż do śmierci! I wybaczać! I kochać! I przepraszać! I dawać siebie! I wybaczać! I kochać!
I po stokroć kochać i stokroć doświadczać szczęścia już tu na ziemi, bo To miłość Chrystusa czyni naszą miłość po stokroć większą tak, jak On powiedział: „Kto mnie wybierze, ten po stokroć otrzyma już tu na ziemi”.
I kochać po stokroć! … W CHRYSTUSIE …AŻ DO ŚMIERCI!!!!
                                                                                                                /Celina Wojtas/

W tym miesiącu swoje rocznice obchodziły cztery pary: 
- Małgorzata i Mirosław Groch 





 - Małgorzata i Zbigniew Jakubowscy





 - Anna i Grzegorz Płatosz





 - Olga i Michał Żrebny.





Pamiętajmy o nich w naszych modlitwach.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz